Archiwa tagu: IKE

Niezależność doradcy

Myślisz, że doradca który do Ciebie przychodzi i proponuje Ci określone produkty finansowe jest niezależny? Udziela Ci porady za darmo dbając tylko o Twoją korzyść? Dobiera najlepszy dla Ciebie produkt inwestycyjny? Jeśli tak – to możesz być w dużym błędzie, gdyż za doradcą kryje się jeszcze pośrednik, od którego doradca uzyskuje wynagrodzenie. Zapraszam do obejrzenia wywiadu z panem Krzysztofem Szypuła, partnerem zarządzającym MoneyMakers, którego zdaniem relacja między doradcami a pośrednikami jest niezdrowa.

Oszczędzanie długoterminowe – jak to robić? Różne produkty, różne metody

Po ciężkim dniu, zmęczeni wracamy do domu. Siadamy na kanapie, bierzemy naszego ukochanego pilota w rękę …pyk… „Polacy nie oszczędzają” – z telewizora krzyczy mądry pan w garniturze …pyk… „ System emerytalny się wali. Weźmy sprawy w swoje ręce” – ostrzega uprzejma pani z serwisu informacyjnego… następny kanał to samo. Zdaję się, że wszyscy ciągle mówią o tym samym: OFE, emerytura, oszczędności, przyszłość. Nie dadzą spokoju, a ja przecież chce tylko odpocząć po pracy, obejrzeć mecz. Ja się na tym nie znam, nie wiem o czym mówią, mnie to nie dotyczy – tak myśli większość Polaków. Ale czy na pewno oszczędzanie jest takie trudne? W jaki sposób mogę oszczędzać i gdzie lokować swoje środki?

W niniejszym wpisie chciałbym poruszyć temat różnorodności produktów finansowych dostępnych na rynku oraz  ich użyteczność w oszczędzaniu długoterminowym. Postaram się wypisać wszelkie wady i zalety danych produktów finansowych oraz przybliżyć zasady ich działania tak, aby każdy mógł je zrozumieć.

Pierwsze, co przychodzi nam na myśli jeśli chodzi o oszczędzanie to odkładanie pieniędzy – bardzo słusznie. Na początku chciałbym omówić, może dla niektórych absurdalną, ale jednak przez wielu praktykowaną metodę oszczędzania „w skarpetę”. Zaoszczędzone pieniądze chowamy głęboko w szafie, aby nikt ich nie znalazł. Owijamy je skarpetą, sprytniejsi trzymają je za obrazem. Wszystko po to, aby skorzystać z nich, gdy przyjdzie przysłowiowa „czarna godzina”. Jest to niestety trywialny sposób oszczędzania. Oszczędzając, czy to na czarną godzinę, czy na nowy samochód powinniśmy chronić nasze pieniądze przed najgorszym złodziejem, który znajdzie nasze oszczędności, choćby były schowane najgłębiej w szafie. Tak, tak, mowa tu o… inflacji.

Czytaj dalej

Nie licz na emeryturę z ZUS i OFE – historia polskiego systemu emerytalnego – cz.8

Jak można było zapobiec temu co się stało z systemem emerytalnym ?
Czy dziś można jeszcze coś zrobić by to naprawić ?

Takie pytania cisną się na usta i spróbujemy na nie sobie odpowiedzieć zamykając definitywnie temat systemu emerytalnego ZUS i OFE.

Zastanówmy się przez chwilę czy były próby uzdrowienia systemu emerytalnego i postawienia go na zdrowych zasadach ekonomicznych ? Ano były takie przykłady i to na długo nim wymyślono sławetną „reformę emerytalną” wraz z OFE. Mówiąc dokładniej to właściwie był tylko jeden pomysł i skończył się na teoretycznych rozważaniach, które nigdy nie weszły ani pod obrady rady ministrów ani sejmu Najjaśniejszej RP.

Propozycja naprawcza przyszła bowiem z miejsca, które nikt z osób będących wtedy jak i teraz u władzy nie mógł spokojnie zaakceptować i pozwolić nawet na dyskusje nad owym pomysłem. Rodzi się pytanie czy pomysł ten był zły lub nie realny ? Był jak najbardziej prawidłowy a nade wszystko ostatecznie porządkujący cały system emerytalny i budujący mocne podwaliny nowoczesnego społeczeństwa stawiającego na kult uczciwej pracy. Autorem tego pomysłu z roku 1992 był dość ekscentryczny poseł, konsekwentny miłośnik wolnego rynku, brydża, paru innych rzeczy oraz liberalizmu (przypomnijmy że liberalizm nie ma nic wspólnego z tym czym zajmuje się nasz obecny rząd, któremu jakiś wesołek przypiął łatkę „liberalny” zamiast „socjalistyczny”) czyli Janusz Korwin Mikke, który przez krótki czas przebywał w Sejmie na ulicy Wiejskiej tworząc koło poselskie UPR. Jego pomysł zakładał że trzeba skończyć dalsze funkcjonowanie systemu argentyńskiego jakim był ZUS i dokonać zdecydowanej reformy. Reforma zakładała że ZUS będzie nadal obsługiwał emerytów i osoby w wieku przed emerytalnym, które nie mogły już liczyć na to że same zdołają odłożyć pieniądze na swoją emeryturę.

Czytaj dalej

Nie licz na emeryturę z ZUS i OFE – historia polskiego systemu emerytalnego – cz.7

Nim zajmiemy się tematem „jaki płynie pożytek z posiadania składek w OFE, które nie są `nasze` ” (patrz poprzednia część elaboratu o numerze 6 ) chciałem powrócić do zagadnienia jakie są konsekwencje posiadania przez OFE „naszych” pieniędzy dla nas samych, naszego państwa i ludzi nami rządzących.
Jest to bardzo ważne by móc wreszcie zrozumieć dlaczego wszyscy, którzy zbudowali nam ten „matrix” chcą by trwał on nadal mimo że to my jego członkowie a raczej ofiary jesteśmy stratni.

Wcześniej już opisałem jak OFE inwestują pozyskiwane od swoich ofiar składki. Przypomnę tylko że jednym ze sposobów inwestycji i to sposobem przymusowym jest kupowanie przez OFE obligacji skarbu państwa czyli naszego długu. Powstrzymam się od wyjaśniania na czym polega generowanie długu pod postacią kolejnych emisji obligacji. Powiem tylko że państwo nie posiadające dość pieniędzy z podatków do realizacji swoich celów ogłasza licytacje na których sprzedaje terminowe papiery dłużne czyli obligacje wszystkim, którzy chcą je kupić i mają brzęczącą monetę. Państwo swoim autorytetem gwarantuje że wykupi te obligacje za ustalony czas od nabywcy i poza kapitałem zapłaci mu ustalony przy zakupie procent (czasami oprocentowanie fluktuuje i zmienia się w zależności od reputacji dłużnika – im gorsza tym wyższe odsetki trzeba płacić (patrz obecna sytuacja bankrutującej Grecji)). Poza międzynarodowymi spekulantami zwanymi dla niepoznaki „inwestorami”, którzy kupują te kwity kupują je również nasze OFE. Kupują bo muszą – takie prawo. OFE nie mogą kupić np. obligacji rządu Szwajcarii czy Norwegii, które może są znacznie gorzej oprocentowane ale za to znacznie bezpieczniejsze niż nasze.

Dzięki temu że OFE muszą kupić co roku długi państwa polskiego za XXX miliardów złotych sprzedający czyli politycy udający rząd nie muszą się specjalnie gimnastykować by znaleźć nabywców. Wystarczy że zaproszą szefów OFE i przekażą im że muszą kupić polskie długi w tym roku za np. 20 miliardów złotych. Jak nie kupią to się nadepnie OFE i skończy się to „rumakowanie”. OFE oczywiście kupią bo nie maja wyboru. Zresztą co to dla nich za problem. To nie są ich pieniądze tylko pieniądze członków OFE czyli ofiar systemu emerytalnego (zapomnijmy na chwile o sławetnym wyroku Sądu Najwyższego z wiosny 2008 który zmienił definicje „naszych składek” – patrz cz. 6 opracowania).

Jaki jest tego skutek ? Czytaj dalej