Nie licz na emeryturę z ZUS i OFE – historia polskiego systemu emerytalnego – cz.4

Wróćmy do interesującego wątku czyli hipotetycznej wysokości emerytury z systemu OFE i ZUS. Każdy chyba chciałby wiedzieć jaką emeryturę otrzyma skoro już dziś wie ile co miesiąc zabiera mu się składek do OFE i ZUS (jest to przecież 1/5 jego pensji brutto).
Przyjmijmy założenie że będziemy pracować przez cały okres aktywności zawodowej i że nasze wynagrodzenie będzie mieściło się w okolicach tzw. „średniej krajowej”.
Chwilowo pomijamy wątek kolejnych koncepcji „reformy” „reformy OFE” (sprawą zajmiemy się później), które mogą zaburzyć nasze wstępne estymacje oraz prawdopodobną możliwość bankructwa całego systemu emerytalnego czyli ZUS oraz OFE (z różnych przyczyn, które zostaną jeszcze omówione) przed przysługującą nam wypłatą świadczenia. Nasze szacunki uwzględnią pierwsze emerytury z OFE jakie pojawiły się w roku 2009.

Czy i na jakich zasadach możemy liczyć na wypłatę emerytury (zakładamy że system jest nadal wypłacalny) ?

Podstawowym założeniem uprawniającym nas do wypłaty świadczenia emerytalnego jest osiągnięcie wieku emerytalnego, który dziś dla mężczyzn wynosi 65 lat a dla kobiet 60 lat (nie mówimy o emerytach mundurowych i innych grupach spec-znaczenia). Problem polega na tym że trwa intensywna dyskusja na temat podniesienia wieku emerytalnego. Osoby odpowiedzialne za system emerytalny zdają sobie sprawę że system bankrutuje i by proces ten powstrzymać lub spowolnić trzeba ograniczyć liczbę uposażonych, którzy w niedługiej przyszłości będą tą emeryturę pobierać. By zmniejszyć wydatki a podnieść wpływy trzeba zmusić ludzi by dłużej pracowali zawodowo. Im więcej będą pracowali tym więcej składek odprowadzą a im dłużej będą pracowali tym krócej będą żyli na emeryturze a co za tym idzie konsumowali swoje składki. Ponieważ wiek emerytalny nie jest zapisany w konstytucji więc zmiana tej granicy nie przedstawia wielkich problemów dla rządzących. Jedynym problemem pozostaje społeczeństwo, które trochę może się zbulwersować – oczywiście jeśli zostanie poinformowane co mu się szykuje. Najlepszym przykładem świadomego społeczeństwa broniącego swoich praw emerytalnych jest obecnie Francja i trwające tam strajki i protesty przeciwko reformie emerytalnej Mikołaja Sarkozego podnoszącej wiek emerytalny (inna rzecz że Francuzi pracują znacznie krócej niż np. Polacy). Zatem jak wspomniałem wystarczy podnieść wiek emerytalny do 70 a jak będzie mało i do 75 lat a problem wypłaty składek emerytalnych pod postacią emerytury zostanie rozwiązany przez wcześniejszą śmierć ubezpieczonych, którym owa emerytura nie zostanie wypłacona (nadmiar składek zgromadzony przez emeryta przepadnie tak samo jak dziś przepada w ZUS jak zostanie to wykazane w kolejnej odsłonie opracowania).
W naszym kraju również ruszyły procesy mające wydłużyć okres pracy zawodowej. Co prawda na razie nie podniesiono granicy wieku emerytalnego ale za to w roku 2009 przeprowadzono sławetną reformę edukacji autorstwa żony Aleksandra Halla pani Katarzyny Hall, której jednym z celów było wysłanie 6-latków do 1-szej klasy w wyniku czego dzieci wcześniej skończą naukę i trafią na rynek pracy jako świeże mięso armatnie dla ZUS/OFE czy urzędów skarbowych. Tym dzieciom niezależnie czy podniesiony zostanie wiek emerytalny czy nie już o rok wydłużono okres aktywności zawodowej. Jawnym tekstem powiedział o tym minister Boni – kto nie wierzy niech poszuka w sieci jego szczerych jak nigdy wypowiedzi odnośnie celów reformy edukacji.

Przyjmijmy jednak że nadal będziemy otrzymywali emeryturę w wieku 60 (kobiety) i 65 (mężczyźni) lat.
Tu przez chwilę powróćmy do tzw. „stopy zastąpienia” czyli wysokości naszej emerytury w stosunku do pensji wypłacanej w czasie pracy, która w ZUS pierwotnie wynosiła ok. 75% a dziś oscyluje o ile pamiętam nieco poniżej 70%. Tej stopy zwrotu nie mamy szans osiągnąć z obu filarów czyli OFE i ZUS. Z chwilą gdy ruszała reforma OFE nasze dzielne „autorytety” i eksperci wygadywali o kwocie zastąpienia na poziomie ok. 65%. Było to nieco gorzej niż w ZUS ale jeszcze akceptowalne jako że w zamian wisiała nad nami obietnica dziedziczenia środków odkładanych w OFE. Potem w miarę upływu czasu i funkcjonowania systemu OFE oraz wyników finansowych jakie „generowały” OFE okazało się że autorzy tych wyliczeń byli nie poprawnymi optymistami żeby wręcz nie powiedzieć fantastami. Osoby które mówiły że przyjęte założenia odnośnie stopy zwrotu z inwestycji czynionych przez OFE i projekcji wzrostu gospodarczego są nie uzasadnione i fałszują rzeczywiste wyliczenia były odsądzane od czci i wiary i kneblowano im wręcz usta albo prezentowano jako groźnych „oszołomów” dybiących na wspaniałą reformę systemu emerytalnego.

Nastał jednak czas gdy nawet najwięksi optymiści w tym i osoby, które ów system tworzyły zaczęły powoli przebąkiwać o realnych zagrożeniach i zbyt optymistycznych szacunkach co do wysokości emerytury. Wyniki nie były tak zachęcające jak pierwotnie zakładano oraz pojawił się szeroki strumień różnej maści uciekinierów, którzy zamiast męczyć się solidarnie w ramach systemu ZUS+OFE wraz z innymi ofiarami w wyniku negocjacji z rządem (czasami poprzedzonych gorącą rozróbą na ulicach) uzyskali zgodę na opuszczenie OFE, przejście do starego dobrego ZUS i skrócenie okresu pracy (emerytury pomostowe itp. tematy) a co za tym idzie na utrzymywanie ich emerytur przez pozostałych pracujących (sami bowiem nie zdążyli odłożyć sobie dość pieniędzy pod postacią składek). To dodatkowo zachwiało drżącą już w posadach piramidą emerytalną, na bazie której prorokowano świetlaną przyszłość systemu emerytalnego.
Wreszcie nastał czas gdy ruszyła z pompą kapania III filara czyli dobrowolnych ubezpieczeń emerytalnych zwanych Indywidualnymi Kontami Emerytalnymi (IKE), które jak potem się okazało były nieco zmutowana wersją OFE. Eksperci zaczęli dowodzić że jednak same 2 filary nie dadzą godnie żyć na emeryturze i trzeba jeszcze oszczędzać w trzecim. Udało naciągnąć się na ów III filar niespełna sto kilkadziesiąt tysięcy naiwniaków którzy dali wpuścić się (tym razem całkiem dobrowolnie) w III filar z którego teraz po zorientowaniu się w co wdepnęli uciekają jak tylko mogą.
Wróćmy jednak do projekcji „stopy zwrotu” z 2 pierwszych filarów. Początkowo eksperci zaczęli przebąkiwać że emerytura może być jednak niższa i oscylować w okolicach 60%, potem była mowa o wartościach z przedziału 50-55%. Jak przyszedł sławetny „kryzys”, podczas którego OFE w ciągu roku potraciły to co wcześniej wygenerowały jako zysk przez cały okres reformy OFE to pojawiły się bardzie rzetelne analizy co do przewidywanej stopy zwrotu. Dodatkowo ktoś wreszcie zauważył że kobiety pracujące krócej mniej odłożą w OFE co dodatkowo pogorszy ich sytuacje życiową jako że żyją one dłużej od mężczyzn (a mawiają o kobietach „słaba płeć”). Po przeanalizowaniu „wyników” jakie generowały OFE zaczęto mówić o stopie zastąpienia dla emeryta z obu filarów łącznie oscylującej poniżej 50% a nawet bliżej 40% z tym że dla kobiet wartość ta miała być bliższa 30-35% czyli ledwo 1/3 obecnie otrzymywanej pensji (w dużym uproszczeniu). Mimo wszystko wydaje się że dość trudno jest przeżyć za 1/3 obecnych poborów jeśli przyjmiemy iż liczymy je względem średniej krajowej i to jeszcze przed opodatkowaniem.

Jako potwierdzenie tych bądź co bądź hiobowych wieści pojawiły się pierwsze wypłaty z 2-go filara czyli OFE dla pierwszych kobiet uprawnionych do wypłat, które nabyły prawa do emerytury pod koniec roku 2009. Okazało się że dla omawianego przypadku miesięcznie wypłacana emerytura z 1-go filara czyli ZUS wyniesie 917,8 zł a cześć z OFE aż 23,65 zł (przypominam że przecinki oddzielające złotówki od groszy są postawione prawidłowo) . Czy wspomniana emerytka otrzyma z OFE nieco powyżej 23zł miesięcznie.
Pewnym wyjaśnieniem tej sytuacji jest fakt że pani ta nie zgromadziła zbyt wiele w OFE – nieco powyżej 6000zł – ale ponieważ jedyny sposób wypłaty środków z OFE to dożywotnia emerytura (temat będzie omówiony oddzielnie) to z tabel śmiertelności wyszło że przypadnie jej nieco ponad 23 zł miesięcznej emerytury z OFE.
Podobne wyliczenia dla pani, która zdążyła odłożyć w OFE 70 tyś złotych (pani ta w przeciwieństwie do swojej koleżanki musiała przez cały okres od roku 1999 do 2009 zarabiać na poziomie 2,5-3 „średnich krajowych” by odłożyć taka kwotę w OFE z uwzględnieniem zysków z „inwestycji” jakie prowadziły OFE) da miesięczną wypłatę z OFE w wielkości 285 zł. Nie wygląda to zbyt różowo, prawda ?

Wniosek z tego jest taki że osoby które nie zarabiały co najmniej 3 średnich krajowych przez 10 lat trwania OFE nie mogą dziś liczyć na kwotę wyższą niż 300 zł miesięcznie z 2-go filaru. Jeśli zarabiały 5 czy 10 razy więcej również nie dostaną więcej bo kłania się granica 30 krotności wynagrodzenia w skali roku do której potrąca się składki emerytalne (powyżej tej granicy nie jest już płacona przymusowa składka emerytalna).

W telegraficznym skrócie 2 słowa o samych twórcach reformy OFE. Warto prześledzić ich dokonania późniejsze kariery bo może to sporo powiedzieć o ich zamysłach i działaniach jakie obserwowaliśmy w przeszłości.

Jak wspomniano reforma systemu emerytalnego zwana jako OFE została wprowadzona w roku 1999 za czasów AWS. Premierem rządu odpowiedzialnym całościowo za ten pomysł był niejaki Jerzy Buzek – w tamtym czasie człowiek praktycznie „znikąd”. Niczym nie wyróżniający się pracownik naukowy wyciągnięty z przysłowiowego kapelusza Mariana Krzaklewskiego, szerzej nie znany społeczeństwu i namaszczony na premiera rządu AWS i UD vel UW. Pewno Marian Krzaklewski widział w przyszłym premierze a do niedawna promotorze pracy doktoranckiej jakieś inne wartościowe cechy, które sprawiły że zrobiono go premierem mimo absolutnego braku kwalifikacji do pełnienia tej funkcji)
Ten sympatyczny pan sprawiający wrażenie kolegi marynarza z reklamy „kapitan Iglo” (brak brody) wytrwał do końca 4 letniej kadencji targanej wewnętrznym rozkładem i sporami AWS. Ponosi on jako premier pełną odpowiedzialność za owe 4 reformy i skromną 90 miliardową dziurę budżetową ochrzczoną imieniem bogu ducha winnego ministra finansów Bauca, który miał odwagę przyznać się że w kasie państwowej jest manko (pierwszy i chyba ostatni uczciwy minister w tym resorcie). Oczywiście słynna dziura budżetowa Bauca to mały pikuś przy tej którą wykreował nam pan Tusk i Rostowski („dziura milenijna” była 3 razy mniejsza i obejmowała 4 lata rządów AWS i jej 4 nieudane reformy podczas gdy obecna obejmuje tylko pustkę) ale nie o to przecież chodzi by je tutaj porównywać. Po klęsce AWS Jerzy Buzek przezornie zniknął z oczu wyborców i objawił się dopiero wraz z nową hybrydą na polskiej scenie politycznej o nazwie Platforma Obywatelska i z jej partyjnego namaszczenia i głupoty wyborców nie pamiętających o jego roli sprzed 4 lat zdobył mandat europosła zapewniając sobie i swojej rodzinie wikt i opierunek nie zależnie od polskiego systemu emerytalnego. W ostatniej kadencji PE nasz pan premier został nawet rotacyjnym szefem parlamentu europejskiego. Za prawdę wspaniała to nagroda za pracę jaką włożył w budowę nowej europejskiej odmiany Polski.

Innym osobnikiem odpowiedzialnym za techniczny kształt założeń reformy OFE był prof. Marek Góra.
Ten pracownik naukowy SGPIS (przemianowanego potem z powrotem na SGH) był stawiany na piedestale jako główny „mózg” sławetnej reformy emerytalnej z roku. 1999. Przygotował on pierwotne założenia, które zostały wdrożone w życie a potem przez długi czas przyglądał się jak system dryfuje na mieliznę nie podejmując już żadnych działań poza tymi by sobie zapewnić dostania emeryturę. Posłuchajmy dla przykładu kilku prasowych wypowiedzi prof. Góry (oczywiście wyrwanych z kontekstu) – oto fragment dla Gazety Wyborczej z roku 2002 – bije z niego zaraźliwy wręcz optymizm (G.W): „Realnie, w złotówkach – a to z nimi emeryt idzie do sklepu, a nie ze stopą zastąpienia – emerytury będą wyższe niż w starym systemie – mówi prof. Marek Góra, współtwórca nowego systemu emerytalnego”.

Pod koniec roku 2009 prof. Góra mówi tak:
„Zdaniem Góry należy jak najszybciej rozpocząć edukację społeczeństwa, „by ludzie zdali sobie sprawę, że nowy system emerytalny, oparty na ZUS i Otwarte Fundusze Emerytalne, ma charakter publiczny i każdy z nich da im podobną emeryturę”.

I inne ciekawe wypowiedzi w kwestii prowizji OFE : „Odnosząc się do kwestii opłat ponoszonych przez członków OFE, Góra powiedział, że „towarzystwa emerytalne, zarządzające OFE, pobierają prowizję, która może oczywiście być obniżana, choć niewątpliwie musi pokrywać koszty związane z inwestowaniem kwot gromadzonych przez ubezpieczonych”. „Ale trzeba pamiętać, ZUS też nie funkcjonuje za darmo, tyle że pobiera opłaty poprzez podatki, płacone do budżetu państwa”

„Wydłużenie okresu pracy zawodowej jest koniecznością. Zresztą tylko wtedy, w nowym systemie, można będzie liczyć na stosunkowo wysoką emeryturę” – powiedział.

Cóż za interesująca zmiana punktu widzenia. Zaprawdę rewelacje te brzmią nad wyraz interesująco w kontekście realizowanych właśnie pierwszych wypłat z OFE gdzie z OFE wypłacane jest ok. 10% a czasami nawet mniej niż z ZUS kiedy powinno być co najmniej 1/3 tak bowiem wynika z podziału składki między ZUS i OFE. Istnieje ryzyko że prof. Góra mówi o starym systemie ZUS i nowym ZUS+OFE. Jeśli tak należy interpretować jego słowa to jakim cudem wpadł on na pomysł że emerytura z obu systemów będzie podobna skoro wiemy już że z nowego będzie o wiele niższa ?
Dodatkowo dowiadujemy się że trzeba będzie pracować znacznie dłużej niż obecnie by mieć „stosunkowo wysoką emeryturę”. Co pod pojęciem „stosunkowo wysokiej emerytury” rozumie prof. Góra trudno zgadywać. Może chodzi o stopę zastąpienia w wysokości 30% może 45% a może aż 55% bo chyba nie 70% jak bajał w roku 1999 ? A może chodzi po prostu o minimalną emeryturę w wytsok0ości 1000-1200zł którą dziś może dostać najniższy ZUSowiec a dla członka systemu ZUS+OFE będzie to maksimum możliwości przy kilkukrotnie wyższych zarobkach z okresu pracy ?

Przytoczone tu wypowiedzi są jak zaznaczyłem wyrwane z kontekstu (kto chce poszuka sobie ich więcej w internecie i poczyta jak ewoluowały koncepcje pana profesora na przestrzeni ostatnich 10 lat). Wróćmy jednak do tego czym dziś zajmuje się nasz „ekspert”. Ekspert zajmuje się tym czym poprzednio czyli doradza kolejnym rządom w sprawie nie kończącej się reformy systemu emerytalnego . Problem w tym że jego doradzanie ma przede wszystkim zapewnić gwarancje dostatniego życia prowadzącym OFE instytucjom. Pan prof. Góra jako członek rady nadzorczej jednego z największych funduszy OFE o nazwie ING Nationale Nederlanden (czy jakoś tak podobnie) w swoich zapędach reformatorskich pilnuje by jego pracodawcy mieli zapewnione ciągłe i wysokie zyski z tytułu dalszego funkcjonowania systemu emerytalnego przy jednoczesnym braku odpowiedzialności za skutki swoich nie trafionych decyzji inwestycyjnych.
Działanie to jest wysoko nie etyczne bo wszelkie publiczne wypowiedzi prof. Góry są prezentowane jako wypowiedzi eksperta od spraw systemu reformy emerytalnej a nie wysoko postawionego pracownika OFE, który swoimi działaniami lobbuje na rzecz utrzymania korzystnych zapisów funkcjonujących dla swego pracodawcy przeciwko jego klientom vel ofiarom. Warto pamiętać kim jest i czym zajmuje się prof. Góra gdy po raz kolejny zostaniemy uraczeni wywiadem albo artykułem „eksperta” do spraw reformy OFE załamującego ręce nad naszymi marnymi emeryturami.

Nieco lepiej przedstawia się sprawa z inna tuzą reformy OFE czyli panią Ewą Lewicką.
Pani Lewicka, była wiceprzewodniczącą „Solidarności” Regionu Mazowsze, w roku w 1999 r. została namaszczona na stołek wiceministra pracy i „pełnomocnika rządu ds. zabezpieczenia społecznego” w rządzie AWS Jerzego Buzka. Dziś czyli od dobrych paru lat pani Lewicka występuje w zupełnie innej roli tj. prezesa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych skupiających działające na rynku OFE. Obecnie pani Lewicka reprezentuje wyłącznie interes samych OFE a jeśli gdziekolwiek w jej wypowiedziach pojawia się troska o ubezpieczonych to tylko w przypadku jeśli służy to interesom samych OFE, których jest reprezentantem w starciu z rządem. O ile pan prof. Góra udaje „niezależnego eksperta” lobbującego na rzecz OFE kosztem samych ubezpieczonych to pani Lewicka ma inną bardziej uczciwą rolę czyli twardo i stanowczo broni interesów samych OFE w sporze z rządem (na razie członkowie OFE nie są podmiotem ale przedmiotem tego sporu). Przypomnę tylko batalię jaką pani Lewicka stoczyła z rządem w kwestii obniżki prowizji pobieranej przez OFE grożąc nawet wniesieniem sprawy do ETS (dziwne bo OFE jednak odpuściły i prowizja została obniżona mimo że prawo stało po ich stronie).
Warto przypomnieć co wspomniana pani Lewicka na temat reformy OFE: „ podkreśla, że reforma emerytur została wprowadzona nie po to, by podnieść świadczenia, ale by stworzyć system, który się nie załamie i będzie reagować na zmieniającą się sytuację. Jak mówi, nie robiliśmy tego dla emerytów, ale dla młodych pokoleń, które nie byłyby w stanie sfinansować obecnego systemu.”
Bardzo to chwalebne ze strony pani Lewickiej ale wygląda na to że założenia sobie a życie sobie ..

Zatem jak pokazaliśmy na przykładzie „ekspertów” i „pełnomocników” rządu do spraw reformy OFE sami prominentni urzędnicy zadbali o spokojną przyszłość na emeryturze dla siebie a i najpewniej dla swoich dzieci. Na boisko wyszli w barwach drużyny rządowej na rzecz ubezpieczonych a po przerwie założyli koszulki przeciwnika i zaczęli kopać po kostkach.

Dodajmy tylko chilijski ekspert od spraw reformy OFE dr José Piñera, który przyjechał do Polski po raz kolejny w roku 2008 ( jego opracowania i uwagi jeszcze z roku 1995 leżały u podstaw budowy założeń naszego OFE w 1999) zorientowawszy się jak wygląda spaprana reforma OFE załamał się i z płaczem czmychnął z powrotem do siebie dziwiąc się że w ogóle jest możliwe takie wykoślawienie i fatalne wdrożenie czegoś co było gotowe i już działało na rynku w Chile.

W kolejnej części opracowania zajmiemy się działaniami „reformatorów” systemu OFE na przestrzeni ostatnich 5 lat i ich konsekwencjami dla wypłat emerytur z OFE, które zostały już wcześniej zasygnalizowane.

Źródło: http://www.niepoprawni.pl/blog/2456/emerytura-ktorej-nie-bedzie-czyli-polski-system-zusofe-cz-4

Artykuł wykorzystany za zgodą autora 2-AM, oryginalny tytuł artykułu: „Emerytura której nie będzie czyli polski system ZUS+OFE”.

Warto przeczytać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *