Nie licz na emeryturę z ZUS i OFE – historia polskiego systemu emerytalnego – cz.1

Prawie wszyscy prawią o polityce a ja chciałem kilka słów – no może trochę więcej niż kilka – o gospodarce a ściślej mówiąc o systemie emerytalnym powiązanym z gospodarką.
Na wstępie chciałem poczynić pewne założenia które mogą okazać się błędne a nawet nieco karkołomne. To założenie zakłada że w nie dalekiej przyszłości nie nastąpi jakieś gwałtowne wydarzenie lub ich seria, które całkowicie zmieni nasza optykę i nie dokona całkowitego przewartościowania i zmiany obowiązujących reguł i porządku prawnego. Czasy mamy bez wątpienia ciekawe więc może okazać się że snucie odległych planów co do naszej egzystencji na emeryturze będzie tylko zwykłym biciem piany. Ale jak wspomniałem poczyniliśmy pewne założenie sprowadzające się do stwierdzenia że nie wydarzy się nic dramatycznego co by uniemożliwiło nam dożycie do wymarzonej emerytury. Opisane tu zagadnienie dotyczy zarówno osób rozpoczynających swoją prace zawodową jak i 30 czy 40-latków a także i starszych, którzy mieli pecha i wdepnęli w tzw. „2 filar” emerytalny.

Na wstępie (kolejnym) kilka słów na temat zarysu historii systemu emerytalnego.

Systemy emerytalne są stosunkowo młodym wynalazkiem i mają nie wiele więcej jak 100lat. Wcześniej żadnych systemów emerytalnych nie było i ludzie przez tysiące lat radzili sobie całkiem nieźle. Polegało to na tym by w okresie aktywności zawodowej zarobić tyle pieniędzy by starczyło do życia gdy już sił nie starczało do pracy. Ponadto w większości społeczeństw zamiast „systemu emerytalnego” istniała normalna rodzina. Funkcja rodziny polegała miedzy innymi na tym by młodsi jej członkowie opiekowali się nie zdolnymi już do pracy seniorami podświadomie czując że takie jest naturalna kolej rzeczy i że sami doznają tej opieki od swoich dzieci gdy ich czas się dopełni. Oczywiście zdarzały się odstępstwa od tej reguły gdy dzieci wysyłały rodziców na przysłowiowy „wycug” ale świadczyło to tylko o jednostkowych zaburzeniach w prawidłowym modelu rodziny.

Z czasem jednak nastąpiło osłabienie więzów rodzinnych – niektórzy twierdzą że to w wyniku powstania systemu opieki społecznej (tu zamyka się też system emerytalny o którym będzie mowa).

Twórcą systemu emerytalnego jest nie kto inny ale niejaki pan Bismarck rezydujący swego czasu na ziemiach znajdujących się na zachód od Odry, który położył potężne podwaliny pod budowę nowego państwa niemieckiego. Aby zapewnić jak sądził obywatelom swego kraju bezpieczeństwo socjalne na stare lata (chyba przewidywał kryzys rodziny :) wpadł na pomysł zbudowania systemu emerytalnego. Polegało to na tym że każdy z pracujących musiał pod przymusem oddawać ściśle ustaloną część swego wynagrodzenia na potrzeby zbudowanego przez państwo systemu emerytalnego. W zamian za ową składkę ubezpieczony mógł liczyć na to że w przypadku jeśli osiągnie wiek emerytalny państwo wypłaci mu emeryturę z której będzie się mógł utrzymać. Państwo będzie mu wypłacało tą emeryturę aż do śmierci. Przyjęto założenie że emerytura będzie wypłacana przez cały okres aż do śmierci nie zależnie czy emeryt zdążył zgromadzić w okresie pracy odpowiednią sumę środków czy też nie. Jedni umierali po kilku miesiącach od przejścia na emeryturę a ich pieniądze pozostawały w systemie emerytalnym i służyły na wypłaty tym co mieli lepsze zdrowie ale sami nie zgromadzili dość środków. System ten był typowym systemem solidarnościowym gdy wszyscy zrzucali się na swoją przyszłą emeryturę nie mając żadnych gwarancji czy skorzystają z jej dobrodziejstwa. System ten nie miał wiele wspólnego ze sprawiedliwością ale jego twórcy nie kierowali się ta ideą. Jeśli kierowali się to raczej „sprawiedliwością społeczną” która jak wiemy jest czymś innym od „sprawiedliwości” . Dodajmy że nowszą odmianą „sprawiedliwości społecznej” jest idea zwana eufemistycznie „Polską solidarną”. Wszystkie te ideę polegają na tym że nie wolno pozostawić człowiekowi swobody i prawa do decyzji co do swojej przyszłości lecz trzeba jego wcześniej posiadane prawa i swobody ograniczyć i kontrolować poprzez narzucenie mu ograniczeń i różnego rodzaju danin finansowych czyli podatków. Z tych podatków odebranych uczciwie pracującym obywatelom państwo a raczej urzędnik, który o tym decyduje dzieli pieniądze (po wcześniejszym przepuszczeniu z nich co najmniej 1/3) i rozdaje po uważaniu tej czy innej grupie społecznej, która z jakichś przyczyn jest zbyt biedna, nie zaradna by sama zadbać o siebie lub skupiła na sobie zainteresowanie czy sympatie urzędnika.

Zasadniczo system emerytalny tego typu zawsze funkcjonował jak typowy system „argentyński” czyli wpłacający i dokładający w tym systemie nie otrzymywał towaru/usługi za swoje składki tylko finansował dostęp do tych dóbr innym beneficjentom. Dopiero następne, dorosłe pokolenie uwikłane w ten łańcuszek płaciło ten podatek emerytalny na utrzymanie swego rodzica. Zasadniczo system „argentyński” może całkiem sprawnie funkcjonować o ile skala „dawców kapitału” przerasta ilość „biorców”. W pierwszej połowie XX wieku system całkiem sprawnie funkcjonował. Wynikało to z prostego faktu że mało ludzi dożywało wieku emerytalnego a jeśli dożyli to długo nie cieszyli się swoją emeryturą. Wynikało to w prostej linii z długości życia ludzi w tamtym okresie nie wspominając już o periodycznych czystkach przyszłych beneficjentów w postaci 2 wojen światowych. Niestety (dla systemu emerytalnego) w 2-giej połowie XX wieku okres życia zaczął się wydłużać (lepsze warunki życia, lepsza opieka medyczna) co spowodowało że ludzie żyli coraz dłużej a swoją aktywność zawodową nadal kończyli w tym samym okresie co ich rodzice. Dodatkowym problemem był spadek dzietności w społeczeństwach spętanych systemem emerytalnym. W czasach gdy żadnego systemu emerytalnego nie było ludzie chcieli mieć liczne potomstwo. Nie wynikało to wyłącznie z dużej śmiertelności wśród dzieci. Liczne potomstwo było gwarancją że rodzice będą mieli aktywną polisę emerytalna. Wprowadzenie systemu emerytalnego spowodowało pośrednio likwidację ryzyka braku środków do życia w jesieni życia. Ludzie doszli do wniosku że nie potrzebują mieć dzieci, które by ich trzymały (jeśli sami nie zdołali dość odłożyć na swoją starość) bo mają przecież emeryturę, którą gwarantuje im państwo po przepracowaniu X lat pracy. Zapomnieli że ich pieniądze które przez całe lata pracy płacili pod postacią składek emerytalnych już wyparowały (wypłacono je ich rodzicom i dziadkom) i że ich emerytura jest zależna od tego czy ich dzieci pójdą do pracy i oddadzą część swojego wynagrodzenia z której pieniądze pójdą na utrzymanie przyszłych emerytów.
W wyniku wydłużenia okresu życia wzrosła liczba emerytów uprawnionych do pobierania emerytury. Dodatkowo wydłużył się czas, przez który mogli ją pobierać. Innym czynnikiem pogarszającym sytuacje była nie frasobliwość rządzących i bezwzględność różnego rodzaju grup związkowców egzekwujących i rozszerzających swoje wcześniej zdobyte przywileje pracownicze (w tym i emerytalne), które z przyczyn oczywistych muszą być finansowane przez ogół wszystkich płacących składki.
Jednocześnie w wyniku spadku dzietności zmniejszyła się liczba pracujących płacących składki emerytalne. To stopniowo doprowadziło do sytuacji gdy wydatki przekroczyły wpływy. Twórcy systemu emerytalnego i jego opiekunowie postanowili zaradzić problemowi. Podnieśli składki emerytalne czyli podatki płacone przez pracujących na emerytów. Przez pewien czas mogło wydawać się że problem został powstrzymany ale tendencja większych wydatków nad wpływy była nie do odwrócenia. Dodatkowo pobierając coraz większe składki i egzekwując coraz brutalniej tą daninę doprowadzono do ucieczki wielu płatników w tzw. „szarą strefę” co automatycznie sprawiło że wpływy były jeszcze mniejsze. By ratować piramidę finansową zaczęto „na mieście” pożyczać pieniądze by pokryć manko w kasie i móc finansować uprawnionych do pobierania świadczeń emerytalnych. Dług rósł ale nikt się nie przejmował bo to był dług budżetu państwa a nie instytucji czy osoby prywatnej.
Opisana powyżej koncepcja „piramidy finansowej” polegającej na finansowaniu przez jedną grupę (płacących składki) emerytur drugiej grupy (emerytów) została nazwana eufemistycznie „umową społeczną” a jej autorstwo przypisuje się Janowi Jakubowi Rousseau. Za każdym razem gdy ktoś próbuje choćby werbalnie podważyć tą koncepcje rozlega się potężny klangor obrońców „umowy społecznej” widzący w niej wartość na która jest bez dyskusyjna i która wynika z owej umowy jaką miało zawrzeć społeczeństwo tworzące dane państwo. Jakże szyderczo brzmią tu słowa Murray’a Newtona Rothbard’a, który szydził słowami „zlikwidujmy przymus płacenia podatków i zaraz się przekonamy, czy jest jakaś „umowa społeczna”, czy nie”. Nikt, jak dotąd, nie zaryzykował przeprowadzenia tego jakże prostego eksperymentu, co daje nam prawie 100% pewność, że ta cała teoria to przysłowiowa „lipa” i tak naprawdę, to nikt z pośród rozsądnych ludzi w nią nie wierzy, a jeśli wszyscy o niej bez ustanku gęgają, to tylko tak, żeby było fajowo lub żeby ogłupić tych nieco mniej inteligentnych a nadal płacących bez szemrania składki w ramach owej „umowy”.

Wkrótce nadzorcy systemu emerytalnego zdali sobie sprawę że na obecnych zasadach system ten nie może dłużej funkcjonować i zaczęto go – o zgrozo albo na szczęście (wszystko zależy od punktu widzenia) – „reformować”.
Tu przechodzimy do kolejnej odsłony zagadnienia na naszym, polskim podwórku i sławetnej reformy systemu emerytalnego autorstwa niejakiego prof. Góry dokonanego pod patronatem Jerzego Buzka za czasów sławetnej AWS (dla nieco młodszych czytelników przypomnę rozwinięcie tego skrótu: Akcja Wyborcza Solidarność – w skrócie AWS czyli koalicja prawicowych partii i kanapowych partyjek w kooperacji z wiodącym ZCHN zjednoczonych przez lidera (z tamtego okresu) „NSZZ Solidarność” czyli Mariana Krzaklewskiego) kiedy to nasi „spece” dostrzegli że dłużej nie da się utrzymać piramidy o nazwie ZUS (Zakład Ubezpieczeń Społecznych zwany złośliwie Zakładem Utylizacji Składek) i pora jakoś temu zaradzić.

Dalsza część wywodów odnośnie stanu systemu emerytalnego po roku 1999 zostanie zaprezentowana w kolejnych odsłonach chyba że nie będzie zainteresowania to nie będę się wysilał ..

P.S

Szerzej wątek OFE i reformy systemu emerytalnego został prze zemnie omówiony w kolejnych częściach opracowania zamieszczonego na tym portalu.

Źródło: http://www.niepoprawni.pl/blog/2456/emerytura-ktorej-nie-bedzie-czyli-polski-system-zusofe

Artykuł wykorzystany za zgodą autora 2-AM, oryginalny tytuł artykułu: „Emerytura której nie będzie czyli polski system ZUS+OFE”.

Warto przeczytać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *