Sposób oszczędzania z dziennym limitem wydatków

Oszczędzając pieniądze bardzo ważna jest dyscyplina i kontrola wydatków. Podejście do sytuacji, gdy zabraknie nam pieniędzy, że należy więcej zarabiać jest oczywiście pewnym rozwiązaniem, jest jednym z możliwych sposobów rozwiązania problemu braku pieniędzy. Często jednak jest tak, że wraz ze wzrostem naszych dochodów, rosną również nasze potrzeby a za tym nasze wydatki. Warto więc zawsze najlepiej na bieżąco kontrolować wydatki, a jeśli nie na bieżąco to na koniec miesiąca przyjrzeć się swoim miesięcznym wydatkom (paragonom i fakturom VAT). Wówczas możemy dostrzec i policzyć ile rzeczy kupiliśmy niepotrzebnie, pod wpływem impulsu, zachcianki itp. – możemy zobaczyć ile mogliśmy zaoszczędzić. Właśnie – mogliśmy – bo jest już „po ptakach” pieniądze zostały wydane.

Wprowadzając dzienny limit wydatków mamy lepszą i bieżącą kontrolę nad naszymi wydatkami, lepiej możemy zarządzać pieniędzmi, więcej i szybciej zaoszczędzić. Dzienny limit wydatków jest po to, by nas dyscyplinować a do tego motywować do oszczędzania. Sam go już z powodzeniem stosuję od pewnego czasu i zauważam wymierne korzyści.

Na czym polega dzienny limit wydatków?

Jak sama nazwa wskazuje, jest to dzienna kwota pieniędzy, które możemy wydać na nasze utrzymanie, na nasze wszystkie wydatki danego dnia. Na początku miesiąca zawsze mamy do opłacenia pewne stałe rachunki, zazwyczaj większe jak na przykład czynsz itp. a jesteśmy świeżo po otrzymaniu wynagrodzenia. Stosując dzienny limit wydatków na początku miesiąca płacimy wszystkie większe rachunki, które będziemy musieli zapłacić w trakcie danego miesiąca. Wiemy już za ile chcemy miesięcznie wyżyć, czyli w jakiej kwocie miesięcznych wydatków się zmieścić i ile pieniędzy miesięcznie oszczędzać z wynagrodzenia. Możemy więc wyliczyć ile po opłaceniu stałych większych rachunków i odłożonych miesięcznych oszczędności, zostaje nam pieniędzy na cały miesiąc. Liczymy sobie następnie ile dni zostało nam do końca miesiąca i dzielimy pozostałą nam kwotę pieniędzy przez liczbę tych dni. W ten sposób wyliczyliśmy dzienny limit wydatków – tyle dziennie możemy wydać i powinniśmy starać się nie przekraczać tej kwoty. Z pomocą na początku miesiąca przyjdzie nam rozmienienie większych nominałów banknotów (200 zł, 100 zł i 50 zł) na mniejsze 10 i 20 złotowe. Załóżmy, że po opłaceniu większych stałych rachunków i odłożeniu 10% (lub więcej) oszczędności z naszego wynagrodzenia, pozostało nam na miesiąc 600 zł, wówczas nas dzienny limit wydatków wynosi 20 zł.

Każdego dnia robimy różne zakupy, zazwyczaj żywnościowe i niekiedy pojawią się inne. Może być tak, że robimy większe zakupy ale co kilka dni – w tym przypadku łatwo przekroczymy dzienny limit wydatków, ale nie martwy się tym, ważne żebyśmy mając pełną lodówkę w następnych dniach 2-3 czy więcej ograniczali wydatki tylko do całkowicie niezbędnych, a nawet do zera. Wszystkie wydatki zapisujmy sobie w zeszycie czy Excelu lub jakimś programie komputerowym do zarządzania domowym budżetem. Po kilku dniach zauważymy, że udało nam się przeżyć np. za 20 zł dziennie a może nawet – jeśli nasz dzienny limit wydatków zadziała – zobaczymy, że mamy nadwyżkę pieniędzy. Takie sprawdzanie powinniśmy wykonywać co kilka dni, co najmniej raz w tygodniu lub gdy poczujemy, że możemy mieć nadwyżkę pieniędzy. Jeśli dokonamy sprawdzenia wydatków i okaże się, że rzeczywiście udało nam się zaoszczędzić choćby 5 zł, weźmy naszą świnkę skarbonkę do ręki lub słoik, w którym trzymamy nasze oszczędności, a następnie włóżmy zaoszczędzoną kwotę pieniędzy do naszej skarbonki. Ważne jest, żebyśmy fizycznie to wykonali i zobaczyli jak wkładamy zaoszczędzone pieniądze do skarbonki. Teraz nasze zaoszczędzone pieniądze leżą sobie bezpiecznie w skarbonce, nie wydamy ich bez powodu. Jeśli uda nam się dopilnować dziennego limitu wydatków, zmieścimy się w zakładanej przez nas kwocie. Jeśli będziemy zdyscyplinowani i będziemy racjonalnie kupować rzeczy tylko potrzebne, możliwe że uda nam się zaoszczędzić trochę pieniędzy, które zostaną w skarbonce. Jeśli na koniec miesiąca, ostatnie kilka dni, okaże się, że brakuje nam pieniędzy, będziemy zmuszeni otworzyć naszą skarbonkę i wydać zaoszczędzone pieniądze – starajmy się wówczas nie wydawać więcej niż mamy, żeby zmieścić się w miesięcznym limicie wydatków. Jeśli natomiast udało nam się zaoszczędzić przez cały miesiąc trochę pieniędzy, ulokujmy je na jakimś rachunku oszczędnościowym i cieszmy się tym, że udało nam się zaoszczędzić trochę pieniędzy, lub nawet trochę więcej. Cieszmy się każdą oszczędnością, każdym banknotem lub monetą wsuniętą do naszej skarbonki.

Pieniądze, które rozmienialiśmy na mniejsze banknoty miało na celu, żebyśmy mieli drobne pieniądze którymi będziemy płacić. Będziemy podświadomie czuli, że mamy mało pieniędzy w portfelu i wydajemy tylko tyle ile możemy, kupowali tylko niezbędne produkty. Dlatego większe banknoty należy rozmienić na mniejsze jak najszybciej, a w portfelu nie nosić ogólnie zbyt dużo pieniędzy. Na początku miesiąca podczas rozmieniania pieniędzy płaćmy dużymi banknotami, mniejsze odkładajmy w oddzielnej przegródce w portfelu. Jeśli tylko uda nam się zaoszczędzić 5, 10 czy 20 zł albo i więcej, stosując dzienny limit wydatków, będziemy mogli te drobne pieniądze wsunąć do naszej skarbonki.

Podzielcie się waszymi efektami oszczędzania z innymi, stosując dzienny limit wydatków lub ogólnie, swoimi pomysłami, dodając swój komentarz.

Warto przeczytać:

2 myśli nt. „Sposób oszczędzania z dziennym limitem wydatków

  1. emichan

    Od miesiąca stosuję metodę dziennego limitu wydatków i jest to pierwszy miesiąc, w którym udało mi się zaoszczędzić tyle ile założyłam, że powinnam. Na początku miesiąca podzieliłam pensję na cztery kategorie: 1 – wszystkie stałe wydatki, 2 – minimalną kwotę pieniędzy, którą chciałabym odłożyć, 3 – wydatki bieżące mieszczące się w dziennym limicie i 4 – kwota, którą będę mogła zainwestować w siebie bez straty oszczędności (w moim przypadku kurs językowy, kursy zawodowe, podręczniki, książki, ubrania) = pensja – (1+2+3:). Dzięki wydzieleniu czwartej kategorii, oszczędzanie pieniędzy na przyszłość zeszło na dlaszy plan (jako rzecz oczywista:), a najwięcej pozytywnych emocji budzi zmniejszanie bieżących wydatków, tak żeby na koniec miesiąca uzyskać jak największą nagrodę za całomiesięczne „wyrzeczenia”:). Obecnie planowanie wydatków przerodziło się dla mnie w pasjonującą grę strategiczną i na pewno nie kojarzy mi się z odmawianiem sobie drobnych przyjemności. W ten sposób, bez naruszania kategorii 2, w dwa miesiące odłożę na kurs językowy. Takie pozytywne nastawienie samo skłania do rozważań nad ulepszeniem sposobu oszczędzania. Poza tym odkryłam, że nie najlepiej oszacowałam swój limit wydatków (stanowczo za wysoki!) i w tym miesiącu wprowadzę w życie wersję hardcorową: obniżenie limitu dziennego o połowę i zlikwidowanie odnawialności (jak zostanie 5 zł na koniec dnia na plusie, to „przepada” na rzecz kategorii 4, a nie przechodzi na następny powiększając limit; oczywiście nie dotyczy to przekroczenia limitu – 5 zł na minusie pomniejsza mój limit aż do wyjścia na plus:). Brzmi strasznie? A ja się nie mogę doczekać:) Widocznie lubię mieć wszystko pod kontrolą:) I dużą pulę do rozdysponowania na naprawdę przemyślane przyjemności:)
    Pozdrawiam serdecznie autora strony, dzięki której półtora miesiąca temu rozpoczęła się moja przygoda z własnymi finansami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *