Kredyt studencki – kolejne zobowiązanie czy klucz do sukcesu?

Studia dla wielu kojarzą się z czasem zabaw, szalonych imprez, nowych znajomości. Młodzi ludzie wyjeżdżają od swoich rodzin, aby zdobywać wiedzę, doświadczenie, które pozwoli zbudować im swoją przyszłość. Niestety dla wielu budowanie przyszłości polega tylko i wyłącznie na zaliczaniu kolejnych egzaminów i skupianiu się wyłącznie na tym co jest w programie.

Niestety w dzisiejszych czasach, czasach masowej produkcji wszelkiego rodzaju menedżerów, finansistów, magiczne trzy literki „mgr” tracą swoje znaczenie. Liczy się nie to, jaki kierunek skończyłeś, a to co potrafisz, jakie zdobyłeś praktyczne umiejętności, co robiłeś poza uczelnią. Nie chciałbym rozwodzić się na temat rynku pracy i kariery zawodowej. Chciałbym poruszyć ważny temat budowania swojej przyszłości finansowej od początku swojej samodzielności, czyli właśnie okresu studiów.

Ktoś może zapytać, jak mogę zacząć budować swoje finanse, nie mając żadnych zarobków? Odpowiedź jest bardzo prosta i zawiera się w dwóch słowach: kredyt studencki.

Czym jest kredyt studencki?

Jest to preferencyjny kredyt dla studentów udzielany przez banki komercyjne, do których dopłaca budżet państwa. Polega to na tym, że student przez okres swoich studiów (maksymalnie przez 6 lat) co miesiąc, od października do lipca dostaje 600 zł, które może przeznaczyć na dowolny cel. Kredyt jest dostępny na studentów dziennych, wieczorowych, zaocznych a także dla doktorantów.

Jeśli chodzi o dostępność tego kredytu to można się o niego ubiegać osobą, której dochód na osobę w rodzinnie nie przekracza 2100 zł (dane za rok 2010/2011). Potrzebni są żyranci, którymi najczęściej są rodzice, a dla osób, których żyranci nie spełniają kryteriów istnieje możliwość pomocy z Banku Gospodarstwa Krajowego.

Dlaczego kredyt studencki?

Kredyt zaczynamy spłacać dopiero 2 lata po ukończeniu studiów i spłacamy w ratach dwa razy mniejszych od pobieranej kwoty plus odsetki przez dwa razy dłuższy czas. Jeśli chodzi o oprocentowanie to tutaj mamy miłą niespodziankę, otóż oprocentowanie kredytu wynosi połowę stopy redyskontowej NBP, czyli aktualnie 2%! Tak niskie oprocentowanie sprawia, że jeśli dobrze wszystko przemyślimy dostajemy pieniądze za darmo! Dodatkowym plusem jest możliwość umorzenia części kredytu dla najlepszych studentów. Ważne jest to, że przez cały okres pobierania kredytu, student nie płaci żadnych odsetek.

W dalszej części wpisu chciałbym pokazać co sprawia, że opłaca się wziąć kredyt i ile możemy na nim zarobić?

Co z nim zrobić?

Najważniejsze jest to, żeby uświadomić sobie, że kredyt bierzemy nie po to, aby mieć dodatkowe pieniądze na imprezy, ale żeby go zainwestować, aby pracował dla nas i dla naszej przyszłości. Za 600 zł miesięcznie można się całkiem nieźle bawić, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Do rzeczy!

Załóżmy, że kredyt dostaliśmy na samym początku studiów, pobieramy go przez 5 lat, czyli dostaliśmy łącznie kwotę 30 000 zł. Na naszą korzyść działa przede wszystkim długi czas inwestycji, niskie oprocentowanie i to, że zaczynamy go spłacać po 7 latach oraz przede wszystkim fakt, że zaczynamy regularnie inwestować. Przez 7 lat pieniądze mogą dla nas pracować bez żadnych dodatkowych kosztów. Należy przede wszystkim zastanowić się nad wybraniem odpowiedniego produktu finansowego. Dostępnych mamy szereg możliwości począwszy od lokat, funduszy oraz bardziej skomplikowanych produktów. Lokaty nie są najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o inwestycje na lata. Fundusze wydają się być bardziej „opłacalne” aczkolwiek trzeba się zastanowić nad odpowiednią strategią zarządzania tymi środkami. Rozsądnym rozwiązaniem wydają się być wszelkiego rodzaju plany oszczędzania w ramach funduszy parasolowych, które pozwalają na przechodzenie do różnych subfunduszy w zależności od panujących warunków na rynku, gdzie podczas bessy będziemy mieli możliwość ochrony zgromadzonego kapitału w funduszach rynku pieniężnego.

Przedstawiona symulacja jest bardzo uproszczona i można ją nazwać „teoretyczną”. Wiadomo, że inwestując w różne produkty ponosimy ryzyko, że nie zawsze wszystko będzie rosło, aczkolwiek uważam, że stosowanie podstawowych strategii zarządzania naszym portfelem jesteśmy w stanie osiągać przyzwoite wyniki. Do symulacji wykorzystałem produkt, który umożliwia regularne inwestowanie przez długi okres wraz z możliwością zarządzania swoim portfelem.

Przez 7 lat jesteśmy w stanie wpłacać 350 zł miesięcznie. Powiedzmy, że stosowanie strategii opartej na funduszach akcyjnych i zabezpieczenie kapitału pozwoli nam na uzyskanie średniej rocznej stopie zwrotu w wysokości 10%. Oznacza to, że wpłacając co miesiąc kwotę 350 zł przez 7 lat, przy 10% stopie zwrotu, siła procentu składanego pozwoli nam na uzbieranie kwoty 42 685 zł. Jak zauważamy, ta kwotą już jest większa od pobranej, aczkolwiek musimy jeszcze spłacić odsetki. Kredyt studencki można spłacić w całości wcześniej, ale w naszym przypadku jest to nieopłacalne. Dlaczego?

Ponieważ od 7 roku nasza inwestycja przynosi nam miesięcznie coraz większe zyski i nierozsądnym byłoby pozbawiać się tego kapitału. Kredyt musimy spłacać przez 10 lat, miesięcznie w wysokości 300zł plus odsetki, powiedzmy, że rata będzie wynosić 325 zł. Natomiast nasz fundusz zgodnie z założeniami, co miesiąc będzie nam przynosić z początku ok. 355 zł i kwota ta będzie się zwiększać. Po zbilansowaniu wychodzi, że fundusz będzie sam zarabiał na spłatę. Poniżej w tabeli przedstawiam ile będzie wynosić faktyczny zysk z naszej inwestycji uwzględniając spłatę kredytu i kapitalizacje naszej inwestycji w kolejnych latach:

Rok inwestycji Zysk z funduszu Rata kredytu Zysk faktyczny
7 355,71 zł 325 zł 30,71 zł
9 430,51 zł 325 zł 105,51 zł
11 525,40 zł 325 zł 200,40 zł
13 641,19 zł 325 zł 316,19 zł
15 783,51 zł 325 zł 458,51 zł

Ważne jest, aby do końca spłacania kredytu nie wyciągać środków z funduszu, dlatego ratę kredytu będziemy musieli wypłacać z własnej kieszeni, ale w 2 lata po skończeniu studiów nie powinno stanowić to problemu.

Podsumowując wyniki naszej inwestycji. Łączna wysokość spłaconego kredytu wyniesie 42 250 zł, a przy założonej inwestycji, po 17 latach ( 5 lat pobierania kredytu+ 2 lata karencji+10 lat spłaty) nasza inwestycja przyniesie nam 111 985,39 zł (bezpiecznie założyłem, że po 15 latach środki przeniesiemy na bezpieczną lokatę 4%, aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie, aby dalej trzymać je w funduszu). Oznacza to, że pieniądze które zarobiliśmy bez ponoszenia własnych nakładów to 69 735,39 zł. Oczywiści podane liczby są to wartości nominalne naszej inwestycji. Ważną rolę odgrywa inflacja, która sprawia, że siła nabywcza naszych pieniędzy spadnie. Uwzględniając roczną stopę inflacji na poziomie 3%, możemy spodziewać się, że wartość inwestycji po 17 latach będzie warta jak dzisiejsze ok. 38 876 zł. Wynik drastycznie się pogorszył, aczkolwiek jest to realna kwota aczkolwiek biorąc pod uwagę, że de facto nie włożyliśmy w to, ani jednej swojej złotówki jest to całkiem niezła inwestycja. Przeprowadzona symulacja została troszkę uproszczona, aczkolwiek chodzi o zobrazowanie jak można wykorzystać kredyt studencki.  Oczywiście można przyjąć większą stopę zwrotu, wtedy zyski będą jeszcze większe, można ją również zmniejszyć, dla osób mniej skłonnych do ryzyka. Warto zauważyć, że taką operacje można uznać za bezpieczną, gdyż  minimalna stopa zwrotu z danego produktu finansowego jaką musielibyśmy uzyskać, abyśmy wyszli na „zero” musiałaby wynosić ok. 2,5%.

Podsumowanie

Wpis ten miał na celu uświadomienie jak ważne jest planowanie swojej przyszłości od wczesnych lat, ponieważ im wcześniej zaczniemy, tym większe korzyści nam to przyniesie. Opisany przykład pokazuje, jak w łatwy sposób można wykorzystać dostępne wokół nas narzędzia. Oczywiście proces inwestycji powinien być dokładnie przemyślany pod kątem naszych preferencji. Produkt finansowy powinien odpowiadać naszym celom i powinniśmy jak najwięcej się o nim dowiedzieć uwzględniając czas inwestycji, przewidziane przyszłe wydatki (spłata kredytu) i sytuacje panującą na rynkach.

Najważniejsze to zmienić swój sposób myślenia, ponieważ proces oszczędzania, inwestowania nie zaczyna się od pieniędzy, a przede wszystkim od chęci, motywacji i o tym powinniśmy pamiętać!

Wpis gościnny – autor: Maciej Olszowy

Warto przeczytać:

4 myśli nt. „Kredyt studencki – kolejne zobowiązanie czy klucz do sukcesu?

  1. Paweł

    Ale te poręczenia kosztują…. Wiem z własnego doświadczenia.
    Ale powiem wam, że i tak się opłaca kredyt studencjki. Już nigdy tak „:dobrego” kredytu nie dostaniecie

    Odpowiedz
  2. Andrzej

    Doceniam to, że studenci mogą skorzystać z kredytu studenckiego ale niestety nie wszyscy, szczególnie Ci, którzy najbardziej by tego kredytu potrzebowali. Jak dowodzi powyższy wpis, na kredycie studenckim można zarobić. Otrzyma go wówczas osoba, której rodziców stać by pokryć koszty studiowania dziecka a student na nim jeszcze zarobi pieniądze. Takich rodziców stać nie tylko na studia, ale także mają na tyle wysokie dochody, bo móc dziecku poręczyć. Co jednak z tymi młodymi ludźmi, którzy są zdolni, chcą studiować ale pochodzą z biednych rodzin, których rodziców dochody nie są wystarczające, by poręczyć dziecku kredyt studencki???

    To właśnie dla takich ludzi powinien być dostępny ten kredyt studencki, a nie dla tych, którzy nadużywają go wykorzystując do innych celów niż jest stworzony. Odsetki są preferencyjne bo państwo dopłaca, ale te dopłaty są przecież z zapłaconych przez nas podatków. Czyli my wszyscy zrzucamy się na to, by student mógł je zainwestować i się wzbogacić naszym kosztem.

    Nie mam nic przeciwko kredytom studenckim, wolałbym tylko, żeby otrzymywali je ci, którzy tego potrzebuję a nie ci, których stać i poradzili by sobie sami bez kredytu.

    Odpowiedz
    1. Maciej

      Zgadzam się z twoją wypowiedzią Andrzeju, gdyż nie wszyscy mogą taki kredyt uzyskać, ale wina leży po stronie państwa, a nie osób, które z tego korzystają, czy to z mniejszymi, czy z większymi dochodami. Nie mogą go uzyskać osoby, których dochód na osobę w rodzinę nie przekracza określonego progu, żeby uniknąć sytuacji, gdy osoby zbyt zamożne z niego skorzystali. Osoby, z faktycznie niskimi dochodami zawsze mogą się starać o zabezpieczenie w Banku Gospodarstwa Krajowego i z tego co mi wiadomo, wcale nie są to odosobnione przypadku, gdzie bank faktycznie takiego zabezpieczenia udziela. Więc nie jest tak do końca, że jest on niedostępny dla osób mniej zamożnych.

      Nie zgodziłbym się jednak z opinią, że inwestycja tych pieniędzy jest „nadużyciem” tego kredytu. Idąc dalej, przy inwestycji, pomnożone pieniądze w pewnej części trafiają z powrotem do budżetu państwa w postaci podatku od zysków.

      Zawsze pojawiają się opinię, że coś jest tylko dla bogatych, że biedni na tym tracą. Ale czy faktycznie złe jest to, że każdy może z tego skorzystać i zrobić z nim co chce? Jak zawsze w Polsce panuje myślenie, że skoro ja nie mogę z czegoś skorzystać to ten, kto to robi jest zły i to nadużywa. To jest moje subiektywne zdanie i wypowiadam się ogólnie, nie odnosząc się konkretnie do twojej wypowiedzi. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      1. aaa

        Obecnie kredyt studencki jest pomyślany również z myślą o biedniejszych bo w przypadku odpowiednio niskich dochodów poręczają banki państwowe.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *